Leczenie za granicą
Mam 32 lata i od urodzenia cierpię na ciężką chorobę atakującą moje kości. Największym problemem są nogi, obecnie jest lepiej jednak kiedyś jeździłam na wózku inwalidzkim ponieważ nie byłam w stanie już chodzić. Pewnego razu na wizycie w szpitalu u swojego lekarza powiedział nam, że jest szansa lepszego leczenia i dostania lepszych zagranicznych leków na złagodzenie objawów mojej choroby. Zgodziliśmy się z rodzicami od razu, więc musiałam zostać w szpitalu i za kilka dni byłam już gotowa do transportu karetką do Niemiec tam do kliniki i do znanego doktora zajmującymi się takimi schorzeniami. Wiedziałam, że leczenie za granicą nie będzie proste i, że nie wyleczy mnie całkowicie, jednak wiedziałam, że jest to dla mnie ogromna szansa i drugiej takiej nie dostanę. Gdy dotarłam na miejsce od razu pojawił się obiecany lekarz. Był miły i spokojny na szczęście moja mama była nauczycielką niemieckiego więc bez problemu wszystko rozumieliśmy. Spędziłam w Niemczech około miesiąca na leczeniu. Pozwolono mi wyjść jednak musiałam się trzymać regularnych fizjoterapii jak i przyjmować codziennie zapisane leki. Minęło już ponad pół roku i widzę i czuję, że mój stan zdrowia się poprawił.